I skąd w ogóle ta nazwa? Eros, Logos i Agape…
To jeden z modeli, sposobów na opisanie funkcjonowania człowieka w świecie. Wyobraź sobie, że są w Tobie takie trzy obszary, trzy warstwy w jakich funkcjonujesz.
Eros – to obszar twojego działania, aktywności, fizycznego tworzenia. Z poziomu Erosa coś robisz, zmieniasz, wykonujesz różne czynności.
Logos – to obszar Twojego logicznego myślenia. W Logosie analizujesz, działasz logicznie, przetwarzasz dane, podejmujesz decyzje. Tu mieszka Twój Rozum. Oraz męski pierwiastek.
Agape – to obszar Twojej kreacji, pomysłowości, wizji, idei, poszukiwań sensu życia i odkryć. To także siedziba Twojej życiowej misji i duchowości. Oraz żeńskiego pierwiastka.
Te trzy obszary masz w sobie zawsze. Działasz i żyjesz sprawnie, jeśli jest między nimi flow, komunikują się ze sobą bez blokad.
Przykład? Wyobraź sobie budowę domu.
Pomysł pojawia się w Agape. Tam powstaje potrzeba, idea, ogólne wyobrażenie – ile ma mieć pomieszczeń, w jakiej okolicy stanąć, czy ma być z ogródkiem, czy w salonie ma być kominek… Od idei przechodzisz do planowania, czyli uruchamiasz Logos. Szukasz działek w okolicy, porównujesz ceny, sprawdzasz swoje zdolności finansowe, szukasz kredytu, wykonawcy… aż w końcu decydujesz: BUDUJĘ. Zatrudniasz wykonawcę albo budujesz sam, kupujesz materiały, nadzorujesz, wyposażasz – tu uruchomił się Twój Eros. I zobacz – żeby powstał dom Twoich marzeń, Agape, Logos i Eros muszą być spójne i dogadane ze sobą. Jak Logos nie posłucha głosu Agape, to wtedy owszem, zaprojektuje dom i uruchomi Erosa do jego wykonania. Tylko na 99% okaże się, że nie jest to dom z marzeń Agape, nie tak zbudowany, nie w tej okolicy, nie z taką liczbą pokoi, z wiatą zamiast garażu. Okej, pewnie wyjdzie, że jest tańszy, ale pozostanie w nas poczucie niespełnienia i frustracji, że nie tego chcieliśmy. Jeśli Agape i Logos się dogadają, czyli wymyślimy dom marzeń, zaplanujemy proces budowy, znajdziemy finansowanie, ale będziemy się bali uruchomić Erosa wykonawcę (bo może stracimy pracę, bo może przyjdzie kryzys, bo może ceny materiałów pójdą w górę, bo może stracę zdolność spłacania kredytu, bo może będzie wojna), to nasz wymarzony i zaplanowany dom nigdy nie powstanie. Czyli znowu smutek i frustracja. No a co, jeśli Agape dogada się z Erosem z pominięciem Logosu? No wtedy piękna katastrofa raczej murowana. Dom zacznie się budować, zgodnie z marzeniami, ale po drodze skończą się nam pieniądze, zapomnimy wyposażyć działkę w prąd, instalacje nie będą działać prawidłowo bo w złych miejscach zostały rozmieszczone.
Mam nadzieję że to do Ciebie przemówiło. Że pełen sukces – zarówno przy budowie domu jak i w każdym innym obszarze swojego życia – wymaga sprawnej komunikacji pomiędzy Erosem, Logosem i Agape. I że żadnego z tych obszarów nie można pominąć.
Dlaczego o tym piszę?
Bo sesje ze mną będą właśnie o dogadywaniu tych trzech obszarów, znajdowaniu blokad i usuwaniu ich, wyciąganiu ukrytych rzeczy z Cienia.
Bo dogadanie Erosa, Logosa i Agape dotyczy każdego aspektu naszego życia. Od problemów typu: czy jestem szczęśliwy w miejscu, w którym pracuję, dlaczego mam ciągłe bóle brzucha albo alergie, czemu teściowa mnie nienawidzi, dlaczego mój facet mnie zdradził, czemu obiecałem sobie przestać pić a nie mogę, po absolutnie fundamentalne pytanie: jaką ja mam misję w moim życiu.
I jeszcze raz – dlaczego o tym piszę?
Bo bardzo lubię akurat ten model opisujący człowieka.
Bo osobom osadzonym w Rozumie i przekonanym, że logiką i uporządkowaniem rozwiążą każdy problem (i nie rozumieją, dlaczego nie wychodzi) pomaga on odkryć ich pierwiastek duchowy, empatię, intuicję, wrażliwość.
Bo osobom bujającym w obłokach i wierzącym, że jak Saturn wyjdzie z koniunkcji z Neptunem to ich los w cudowny sposób sam się odmieni, pomaga dostrzec, że na Ziemi sami są odpowiedzialni za swoje losy. Jowisz może pomóc, ale sprawy za nas nie załatwi.
Bo pomaga kobietom zrozumieć, że mają w sobie pierwiastek męski i jak z nim nie porozmawiają – nie będą skuteczne.
Bo pomaga zrozumieć mężczyznom, że mają w sobie pierwiastek żeński i jak z nim nie porozmawiają – nie osiągną sukcesu.
I jeszcze:
-> bo stosując ten model możemy dalej wierzyć, że mamy Duszę, Wyższe Ja, Przewodników Duchowych, że żyjemy w nieskończonej liczbie wcieleń równoległych – i że to wcale się ze sobą nie „gryzie”. A może nawet uzupełnia
-> bo możemy nie wierzyć w żadnego Boga, powątpiewać w duchowość i „duchowość” a jednak odbywać piękne podróże poznawcze w głąb siebie i dokonywać tam niezwykłych odkryć na swój temat.