Zajmuję się też wsparciem par w trudnych chwilach w związkach. Takich trochę trudnych i takich całkiem kryzysowych.
Ja sam mam tu dużo życiowych doświadczeń. Moje pierwsze małżeństwo zakończyło się po 20 latach. Potrafiliśmy oboje zrozumieć, że w naszym związku nic już się nie da skleić i że rozstanie będzie najmniejszym złem. Rozeszliśmy się bardzo ekologicznie. Do dzisiaj utrzymujemy pozytywne relacje, zdarza się nam spotykać na przyjęciach rodzinnych z naszymi aktualnymi „połówkami” – i po prostu rozmawiać. Przez kolejne kilka lat wchodziłem w dziesiątki różnych relacji – odświeżałem stare znajomości, byłem stałym bywalcem portali randkowych. I to było niebywałe doświadczanie tego, jak różne mogą być wzajemne oczekiwania, ile kto chce wnieść do nowej relacji swojej historii, zranień, przekonań, a ile nadziei i entuzjazmu. Każda taka relacja była dla mnie doświadczeniem podwójnym – życiowym i zawodowym. Obecną żonę poznałem w 2020 roku. Od tego czasu przeszliśmy… no, sporo burz przeszliśmy. I takich drobnych szkwałów i takich poważnych nawałnic z gromami. Ale każdą z nich traktujemy jak lekcję. Każda z nich wniosła coś nowego do naszego modelu relacji i doprecyzowywała nasze miejsce pomiędzy dwiema połówkami pomarańczy a wolnym tańcem swobodnych elektronów wokół siebie.
I to właśnie chcę zaproponować Wam – odnalezienie wzajemnego zrozumienia. Tego, jakie macie oczekiwania od swojej drugiej połówki, skąd się one wzięły, jak są zakorzenione w waszej historii, doświadczeniu, relacjach rodowych. Jaką macie elastyczność na bycie w parze, jaką skłonność do ustępstw. Tego co chcecie i możecie dać drugiej osobie. Oraz tego, co jest waszą sferą osobistą, nieprzekraczalną granicą, której naruszenie przez partnera / partnerkę będzie działać destrukcyjnie na wasz związek.
W ujęciu coachingowym celem życia jest bycie szczęśliwym bez krzywdzenia innych. Po sesjach ze mną zrozumiecie, w jaki sposób możecie tworzyć związek dający szczęście każdemu z was. Albo zrozumiecie, że na taki związek nie macie szans, ale będziecie umieli wtedy rozstać się bez żalu, poczucia winy, bez krzywdzenia siebie nawzajem i waszych najbliższych.
Bo do tanga trzeba dwojga – zgodnych ciał i chętnych serc.