G O R T A T O W I C Z . P L

Ładowanie strony

Jak to się zaczęło

Przełomem był rok 2011.

Do tego czasu byłem istotą absolutnie racjonalną, czyli w 100% we władzy rozumu. Cele, targety, związki przyczynowo-skutkowe. Każde działanie musiało mieć logiczne uzasadnienie. Nawet jak zmieniałem pracę (a zmieniałem kilkakrotnie) to miałem na tą okoliczność stworzony duży arkusz Excela z kilkunastoma kryteriami które porównywałem pomiędzy dotychczasowym a przyszłym pracodawcą, mierzyłem, ważyłem, uśredniałem wyniki. Intuicja przebijała się przez mur rozumu niezwykle rzadko. Ale zdarzało jej się. Czasem „coś” pozwalało mi nie wplątywać się w niebezpieczne sytuacje, kilka razy „cudem” uniknąłem wypadków. Pamiętam też, że w dzieciństwie miewałem jakieś takie przebłyski, zupełnie nieadekwatne do poziomu wiedzy, że w świecie (i Wszechświecie) wszystko musi ze sobą grać, współgrać. Że jak w jednym miejscu jest czegoś za mało, to w innym jest tego dostatek. Że jestem jakoś energetycznie połączony z innymi ludźmi, zwierzętami, wszelkimi innymi bytami. Ani wiedzą, ani religią nie umiałem tego wytłumaczyć. No i pewnego dnia moja ówczesna żona, wróciwszy z jakichś warsztatów rozwojowych powiedziała mi „Słuchaj, musisz iść do takiej jednej babki, którą poznałam na warsztatach. Kręci wahadełkiem i mówi takie rzeczy o tobie, że wyszłam od niej na miękkich nogach”. Wtedy jeszcze uśmiałem się z tego w głębi duszy, ale że żona naciskała, stwierdziłem, że pójdę – dla jaj i świętego spokoju. Owa kobieta, Agnieszka Janczewska, uzbrojona w wahadełko, które kręciło się w jej dłoniach jak oszalałe, (chociaż wtedy jeszcze uważałem, że to ona nim kręci) oraz w arkusze z dziwnymi diagramami, opowiedziała mi tyle rzeczy o mojej przeszłości i nurtujących mnie problemach, że też wyszedłem na miękkich nogach. Ale z przekonaniem, że nie wszystko trzeba rozumieć. Że są rzeczy, w które po prostu warto uwierzyć. Tak poznałem metodę SRT (Spiritual Response Therapy) i im bardziej zacząłem ją zagłębiać, tym mocniej czułem, że lepiej rozumiem świat. Że poza Rozumem mam w sobie także inne byty, jak Ego, Dusza, Lęk i każde z nich jest częścią mnie i odgrywa jakąś szczególną rolę. Że emocje i uczucia to inne doznania. No i wdepnąłem w tą ścieżkę, nazwijmy ją tu umownie „ezoteryczną”: SRT, medytacje cofające do wcześniejszych wcieleń, astrologia, numerologia, chirurgia fantomowa. Każdej z tych rzeczy doświadczyłem na sobie, każdą trenowałem na różnych warsztatach.

Równolegle, w tym samym mniej-więcej czasie, poznałem dwóch wspaniałych psychologów i coachów, niestrudzonych eksploratorów ludzkiej psychiki: Macieja Bennewicza i Jarosława Gibasa. Warsztaty i kursy u nich oraz lektury ich niezliczonych książek i poradników dały mi niesamowity zastrzyk wiedzy. Takiej bardziej racjonalnej, naukowej. Pozwoliły zagłębić się w Jungowskie pojęcia Jaźni, Cienia, Persony, koncepcję poziomów świadomości… Ale też uświadomiły mi, że te dwa światy ludzkiego poznania – racjonalno-naukowy i ezoteryczny są niezwykle blisko siebie. One wręcz mówią o tym samym, tylko innymi słowy. I – jak dla mnie – doskonale się wzajemnie uzupełniają. Możemy używać ich wymiennie, mieszać – liczy się skutek. A wisienką na torcie był kurs w Bennewicz Instytut Kognitywistyki „Psychologia Doświadczeń Subiektywnych”. Bo on mi większość tych metod ezoterycznych wyjaśnił i zracjonalizował.

Tak więc czuję się człowiekiem dwóch światów, realnego i trochę magicznego. Jestem socjoterapeutą i coachem, ale także czuję się alchemikiem i magiem.

Jestem Custos Phari – strażnik Światła i Mądrości.

Dobieram metody pracy odpowiednie do poziomu świadomości moich klientów, z zachowaniem etyki i bezpieczeństwa pracy.

Gortatowicz.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.